Serial Vinyl

Za namową znajomych zaczęłam oglądać serial „Wersal”, czeka na mnie kolejny sezon „Wikingów”, gdzieś po drodze przykuł moją uwagę „Mr Robot”, lecz tylko „Vinyl” zainspirował mnie do napisania krótkiego tekstu. A teraz powoli – dlaczego Vinyl jest tym, co chcielibyście obejrzeć nawet w sobotni wieczór?

Jeżeli kojarzycie jakikolwiek film Martina Scorsese to uwierzcie mi, że „tu” w każdej scenie widać rękę mistrza. Zaskoczenie? W projekcie uczestniczył Mick Jagger oraz Terence Winter. Ostatniego [ jak i pierwszego z nich] z nich możecie kojarzyć chociażby z „Boardwalk Empire”, również produkcji HBO. Drugs, Sex and Rock’n’Roll – zacznijmy od tego, że serial opowiada o burzliwych losach szefa amerykańskiej wytwórni muzycznej działającej w latach 70tych ubiegłego wieku. Główną rolę Richiego Finestry powierzono Bobbieu Cannavale i jeżeli skusicie się na obejrzenie pilotażowego odcinka przyznacie mi rację – Drogi Bobby jest na pewnej drodze do zdobycia wielu nagród filmowych. Jedna z najlepszych kreacji ostatnich kilku lat. Towarzyszy mu urocza Olivia Wilde. Olivia zabłysnęła w roli niepokornej Trzynastki w „Dr House”. Od tamtej pory proponuje jej się role tajemniczych i efemerycznych kobiet, które stanowią  pociągającą zagadkę. W „Vinyl”, grana przez nią postać Devon, jest zarówno krucha jak i silna, zarówno destrukcyjna jak i inspirująca, nostalgiczna wobec przeszłości jednakże odważnie spoglądająca w przyszłość. Jest ciekawie.

Dziewczyna z Fabryki? Devon mogła wybrać każdego, wybrała początkującego w branży muzycznej niepozornego gościa o imieniu Richie

Podoba mi się Juno Temple w roli Jamie Vine, aczkolwiek konflikt pomiędzy nią a którąś z głównych z postaci wisi w powietrzu. Pani Jamie jest niezwykle ambitną asystentką szefa wytwórni i dla tej pani kariera to najwyraźniej cel sam w sobie. Posiada pewną wrażliwość muzyczną i wystarczające zasoby tupetu, by z tej malutkiej kobietki uczynić w przyszłości jedną z kluczowych postaci dla firmy.

Jamie, oj Jamie jesteś zdecydowanie za piękna i za ambitna aby w tym filmie być wyłącznie asystentką.

Kupuję ten typowy dla Scorsese czarny humor oraz balansowanie na granicy rzeczywistości z jawą senną. W pierwszym odcinku, po awanturze z Devon, Richi przypadkiem doznaje iluminacji na koncercie zespołu „Dolls” – można wręcz powiedzieć, że było to mocno uderzające olśnienie. Jeżeli do dobrej fabuły, ciekawych kreacji aktorskich, klimatu lat 70 dodamy muzykę nie ma drogi ucieczki – musimy pokochać ten serial.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *